Przesądy ślubne

Któż z nas choć raz nie klął na czarnego kota, przez którego popsuło nam się auto, albo nie przysiadł wracając do domu po zapomniane śniadanie? Przesądy towarzysza nam od lat, żeby nie powiedzieć, wieków. Ich początki sięgają średniowiecza, kiedy to zaczęły pojawiać się wiedźmy, wróżki i szeroko pojęta magia.

Przesądy i zabobony były i nadal są przekazywane z pokolenia na pokolenie. To część naszej kultury, zarówno ogólnoeuropejskiej jak i konkretnego kraju. Przesądy dotyczą niemal każdej sfery naszego życia, w tym również ślubu. Jednym z najbardziej znanych przesądów jest ten nakazujący zawierać związek małżeński tylko w miesiącach, w których występuje litera „r” bowiem gwarantuje to szczęście. Tak naprawdę przesądy mogą się między sobą nieco różnić w zależności od regionu kraju. Niekiedy można się spotkać z zupełnie nowymi zabobonami, nie znanymi nam do tej pory. Czy są one przestrzegane? Przesądy są zakorzenione w naszej kulturze tak mocno, że nawet osoby, które zazwyczaj przesądne nie są i czarnym kotem się nie przejmują, to w dzień ślubu drobne incydenty, jak potknięcie się, czy zbicie czegoś szklanego, odbiorą jako zły znak. Faktem też jest, że silna wiara w przesądy, to niczym samo spełniająca się przepowiednia. Im bardziej wierzymy w czarnego kota, tym bardziej jest pewne, że tego dnia przydarzy się nam jakaś niemiła niespodzianka. Przesądy ślubne dotyczą nie tylko szczęścia, czy nieszczęścia w małżeństwie, ale także tego kto w nim będzie dominował i jak będzie się małżonkom powodzić w sprawach finansowych. Gdyby chcieć się przejmować wszystkimi ślubnymi przesądami, to tego dnia nic innego nie zaprzątało nam głowy, prócz pilnowania by któryś z przesądów nie został popełniony. Niech sprawy toczą się swoim własnym biegiem i cieszmy się chwilą obecną.

Komentarze są wyłączone.